Interpretowanie snów

— Miałem dzisiaj dziwny sen — powiedział Leszek po wejściu do pokoju

— A co się się śniło? Może warto sprawdzić co to oznacza…?

Każdy zapewne miał okazję rozważać jaki przekaz niósł jego sen. Jeżeli nie mamy znajomej wróżki lub psychologa sięgamy po dostępne w każdej księgarni senniki… A w nich można przeczytać najróżniejsze, i co gorsza całkowicie odmienne, interpretacje tego samego obrazu sennego. Skąd te różnice? czytaj dalej

(Nie)zdecydowanie

Dzisiaj przeczytałem następujące cztery artykuły dotyczące tego samego wydarzenia, które miało miejsce w Warszawie (źródło: serwis warszawski na stronie gazeta.pl) — patrz rysunek obok.

Cóż za zdecydowaniem i jak bardzo pewnymi informacjami dysponował dziennikarz, że w ciągu jednej minuty zmieniał tytuł artykułu aż cztery razy!  Co ciekawe awaria raz była niewielka i mało istotna („słabe ciśnienie w kilku dzielnicach”), aby za chwilę stać się kataklizmem na skalę całego miasta („pół Warszawy bez wody”)!

Jak mówić prawdę?

Oczywiście szczerze!

Ale co zrobić, gdy prawda nie jest dla nas korzystna?

Można powiedzieć prawdę, ale nie całą. Wystarczy przekazać tylko te fragmenty, które nie zaszkodzą naszemu dobremu imieniu. Tak jest łatwiej… Można też nieco przemyśleć sprawę i podać informacje nieznacznie przetworzone, ale ciągle prawdziwe.

Dla przykładu weźmy sytuację sprzed kilku dni:

Jak podały media jeden z lokalnych obiektów użyteczności publicznej boryka się z problemem zbyt małego parkingu dla petentów i gości, i stara się o zdobycie funduszy na jego rozbudowę. Jak podał dziennikarz obecny parking na 400 miejsc nie jest w stanie pomieścić wszystkich podjeżdżających samochodów, bo dziennie przyjeżdża ich ponad 1000!

Chmmm… Faktycznie 1000 to więcej niż 400, więc 1000 aut nie zmieści się na parkingu z 400-oma stanowiskami, więc pieniądze są potrzebne.

Tylko, że trochę przemilczane zostało, że te 1000 samochodów to łączna liczba w ciągu całego dnia: Postawili ankietera, który zliczał każdy samochód, nie zwracając uwagi na to na jak długo przyjeżdżał i czy czasem ten sam samochód nie przyjeżdżał kilka razy w ciągu dnia. W rzeczywistości mogło być tak, że w danej chwili na parkingu zajętych było niespełna 100 miejsc, a reszta stała pustych!

Wniosek: trzeba umieć czytać między wierszami i nie wierzyć bezmyślnie we wszystko co podają media. Oni działają właśnie na zasadzie sensacji – z mało istotnego tematu robią super wiadomość, tylko po to, aby przyciągnąć widzów, słuchaczy i czytelników.

Świąteczne przeceny

W okresie między Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem rozpoczyna się w sklepach okres wszelkich promocji, przecen i wyprzedaży posezonowych. Zwracajmy uwagę nie tylko na wielkie tablice z wartościami procentowych upustów, typu „-50%”, „40% taniej”, „-75% sale”, ale również na cenę z jakiej i na jaką towar został przeceniony:

Nie rzadko możemy spotkać takie sytuacje, gdy na półce, przy kupowanym przedmiocie widnieje napis „-50% :: nowa cena 500 zł”, co by sugerowało, że przed obniżką ten towar kosztował 1000 zł. Nic bardziej mylnego! Wcześniej cena mogła być 750 zł, 600 zł lub nawet 500 zł. Tylko oczywiście, po co o tym mówić?! I tak w amoku szaleństwa wyprzedaży nie zwrócimy na to uwagi.

Tylko potem boli, że w sklepie lokalnym, gdzie wyprzedaży nie ma ten sam produkt kosztuje 450 zł.

Gdy brakuje pomysłów…

Co się robi gdy brakuje pomysłów, nie ma sił, wena odeszła a gonią nas terminy i musimy przygotować kolejny artykuł lub odcinek informatora, nowe wydanie poradnikowego programu telewizyjnego lub dawno nie robiliśmy wpisu na naszym blogu? Oto kilka możliwości:

Podsumowanie, czyli przedstawienie jeszcze raz tego, co się już przedstawiło, tylko że tym razem w skrócie i wszystko na raz. Zazwyczaj wygląda to tak, że autor metodą kopiuj-wklej wycina fragmenty swoich poprzednich prac, łącząc je w całość i dodając jedno nowe zdanie na początku i jedno na końcu tworzy „nowe dzieło”. Często nazywane „całościowym podejściem do zagadnienia”.

Spis treści, czyli przypomnienie poprzednich artykułów lub wpisów (np. na blogu) i udostępnienie w jednym miejscu wszystkich linków do tych wpisów. Może to być też zbiór najlepszych utworów artysty wydanych na 5 CD raz pod nazwą „the greatest hits”, innym razem „najlepsze z najlepszych”, a jeszcze innym razem „pamiętacie te przeboje?”. Też często, lecz przesadnie nazywane „całościowym podejściem do zagadnienia”.

Reedycja, czyli nic innego jak wzięcie tego, co się kiedyś zrobiło i wciskanie publiczności, że to są nowości.

Powtórka z rozrywki, czyli przypomnienie tego, co kiedyś cieszyło się największą popularnością (miało najwięcej widzów, najwięcej komentarzy), często uzupełnione komentarzem jakieś znanej osobistości. Niekoniecznie rzeczy powtarzane mają największą (jakąkolwiek) wartość, a zaproszony gość jest kompetentny do komentowania.

Rocznica, czyli wymyślenie okazji, aby wszytko jeszcze raz powiedzieć, napisać lub pokazać. Może to być na przykład rocznica założenia bloga, jubileusz pisarza, okrągła (np. 47!) liczba lat pracy scenicznej artysty.

Odczekanie do sezonu wakacyjnego w czasie którego można do woli powtarzać wszystkie nieaktualne już seriale, wytarte filmy z ostatniego ćwierćwiecza, emitować programy poradnikowe „jak w lipcu dogrzewać mieszkanie piecykiem gazowym?” lub udzielać w programach przedpołudniowych rad Babci Geni „jak w czasie dni słonecznych nosić chustę na głowie chroniącą przed przegrzaniem głowy”.

Trik marketingowy

Jak podnieść cenę jakiegoś, sprzedawanego produktu, aby i sprzedawca, i kupujący byli zadowoleni?

Jest sposób: zapowiedzieć planowaną podwyżkę ceny o na przykład 40%. Wtedy podnosi się szum medialny, wszyscy krzyczą, że to za dużo, że tak nie może być, to jest nie do pomyślenia. W takiej sytuacji sprzedawca, niby to pod naciskiem opinii publicznej, zmniejsza podwyżkę, do na przykład 20%. I co? Wszyscy są zadowoleni: sprzedawca podniósł cenę (tak jak chciał), a kupujący są zadowoleni, że wywalczyli obniżenie podwyżki.