Wiele lat temu moja dziewczyna udzielała korepetycji z historii i języka polskiego dla wietnamskiego rodzeństwa. Zgodnie z ich zwyczajem, wynagrodzenie wypłacał ich ojciec jej mamie. Niestety pierwsza wypłata dotarła po wielu tygodniach: przyczyną było następujące nieporozumienie.
Gdy ojciec dzieci zadzwonił do drzwi rozpoczęła się rozmowa między nim a mamą mojej dziewczyny:
- Kim Pan jest? – zapytała mama
- Kim jestem – przedstawił się kulturalnie ojciec dzieci
- No ale kim Pan jest? – zapytała ponownie podenerwowana mama
- Tak, tak; Kim jestem – odpowiedział z pełna kulturą ojciec dzieci
Mama trzasnęła drzwiami grożąc Kimowi Nguyen wezwaniem Policji.
fajne