Któregoś razu, pewien profesor matematyki miał przeprowadzić wykład w dużej auli. Niestety tego samego dnia nastąpiła awaria w sieci elektrycznej i nie działało oświetlenie sali. Pierwszą jego propozycją było prowadzenie zajęć bez wykorzystania tablicy – miał on tylko mówić, a studenci notować. Jednakże spotkało się to z ogólnym niezadowoleniem. W takiej sytuacji wykładowca postanowił pisać, ale dużymi i wyraźnymi literami. I tak odbyłby się cały wykład, gdyby nie to, że jeden z pracowników obsługi dostarczył do auli przedłużacz z prądem (tak a propos zasilany z kontaktu na korytarzu w drugiej części budynku). Profesor chwilę się zastanowił, wyciągnął rzutnik do foliogramów, podłączył do kabla, włączył, a strumień światła skierował na tablicę. Co prawda studenci i tak mieli trochę ciemno i na tablicy dominował cień nauczyciela, ale wykład odbyć się musiał.