Porównajcie przedstawione poniżej dwie sytuacje. Sytuacja pierwsza:
Idziecie ulicą. Spotyka was pewien człowiek i mówi: „Proszę mi dać wszystkie swoje prywatne dane począwszy od imienia i nazwiska, poprzez PESEL, adres zamieszkania skończywszy na dokładnych informacjach o wszystkich zarobkach i wydatkach. Ja te informacje zapiszę na karteczce, którą włożę do koperty i schowam do kieszeni. Obiecuję, że nie będę do niej zaglądał i że nie oddam jej nikomu. Ty natomiast będziesz miał(-a) pełen dostęp do tej karteczki i w każdej chwili będziesz mógł(mogła) je poprawić, uzupełnić lub wymazać. Po prostu będę trzymał twoje informacje w kieszeni.”
i sytuacja druga:
Pojawia się w Internecie serwis oferujący bezpłatną pomoc w prowadzeniu budżetu domowego. Nic od was nie chce i daje pełną funkcjonalność. Wystarczy, że wpiszecie co trzeba gdzie trzeba, czyli informacje o swoich zarobkach i wydatkach, wpływach i wypływach pieniędzy, kontach, lokatach, akcjach itp. Operator serwisu zapewnia, że informacje te są w 100% bezpieczne, że on nie będzie do nich zaglądał, za to wy będziecie mogli w każdej chwili, z każdego komputera na świecie dokonać zmian w tych danych, na przykład je zaktualizować, aby poznać plan rachunku zysków i strat na przyszły miesiąc.
Czym one się różnią, nie uwzględniając tego, że w pierwszej prywatne informacje wyciągane są od nas „na żywo”, a w drugiej – „wirtualnie”?
To dlaczego w pierwszym przypadku każdy pogoni delikwenta i nie odda mu nawet informacji o kolorze swojej skóry, a w drugim – znaczny odsetek ludzi bezkrytycznie zaufa operatorowi strony i wpisze to, o co go tylko poprosi?
Zwróćmy uwagę, że taka sytuacja ma miejsce nie tylko w przypadku serwisów służących do prowadzenia budżetu domowego, ale również, a może przede wszystkim, w przypadku serwisów społecznościowych typu facebook, nasza klasa itp., na których to namiętnie chwalimy się, że kupiliśmy nowy, drogi telewizor (który można nam ukraść), że przeprowadziliśmy się do nowego domku jednorodzinnego (który jeszcze nie ma systemu alarmowego, a usytuowany jest wśród drzew i krzewów), że mamy nastoletnie dziecko (które może być łakomym kąskiem dla pedofilów) itd.
Fajnie jest wpisywać różne różności w internecie, tylko może zachowajmy odrobinę rozsądku i nie podawajmy wszystkiego jak leci. Proponuję, przed wpisaniem czegokolwiek do sieci, zadać sobie pytanie „Czy podałbym/podałabym tę informację przypadkowej osobie w autobusie?” i odpowiedź uargumentować. Jeżeli udzielimy sobie odpowiedzi negatywnej, to lepiej pozostawić stosowne pole w formularzu „szczegóły o użytkowniku” pustym.