Każdy w swoim życiu ma wiele przyzwyczajeń i wiele czynności wykonuje rutynowo. Przyzwyczajamy się ponieważ tak jest nam wygodniej; bo z przyzwyczajeniami żyjemy szybciej i łatwiej. Wpadając w rutynę działamy niemal automatycznie i nie tracimy czasu na zastanawianie się nad wykonywanymi zadaniami. Na przykład każdy z rana ma swój poranny rytuał w łazience: obmyć twarz, obmyć zęby, ogolić się, uczesać się… Dzięki „zaprogramowaniu w sobie” kolejnych ruchów wychodzimy z łazienki szybciej i nie martwimy się, że o czymś zapomnieliśmy.
Jednakże zawsze trzeba myśleć co się robi. Nie trzeba się oczywiście zastanawiać nad każą fazą czynności (bo wówczas nie będą to czynności wykonywane z przyzwyczajenia), ale trzeba myśleć co się robi. Weźmy na przykład taką sytuację: Asia jeździ do pracy od 10 lat samochodem tą samą trasą. Jednak któregoś dnia, z powodu robót drogowych zmienia się organizacja ruchu: na jednym ze skrzyżowań wprowadzony zostaje zakaz skrętu w prawo. Asia nie zwraca uwagi na znaki, jedzie z przyzwyczajenia w prawo… i wjeżdża do wykopu.

Ale tego przejścia podziemnego jeszcze wczoraj tutaj nie było...
Trzeba też stosować filozofię kajzen wywodząca się z japońskiej kultury i praktyki zarządzania. W myśl tej filozofii wykonując różne zadania należy pamiętać o niekończącym się procesie ulepszania i ciągłego doskonalenia: tak, przyzwyczaiłem się robić to w taki a taki sposób, ale może można coś poprawić, coś ulepszyć, aby robić to lepiej, szybciej i łatwiej. Weźmy chociaż taki przykład: pewna pani Krysia, księgowa, przez wiele lat pracy stosowała kalkulator i kartkę papieru. Na pięć lat przed odejściem na emeryturę szef kupił jej komputer z najnowszym oprogramowaniem do fakturowania. Ale pani Krysia nie chciała wykorzystywać komputera, bo przyzwyczaiła się do kalkulatora. Nie zauważyła (albo nikt jej nie pokazał), że stosowanie komputera mogłoby jej znacząco ułatwić pracę i wyeliminować pomyłki.

A ja ciągle piszę na maszynie i też używam tych skrótów klawiaturowych.