Wśród naukowców często zdarzało się, że któryś z nich użył tej, czy innej rzeczy przez pomyłkę, do niewłaściwego celu. A to przez zamyślenie, a to przez roztargnienie, a to przez jeszcze inne czynniki. Przypadków takich jest cała, niekończąca się lista, a każdy kto jest naukowcem lub z naukowcami ma styczność przytoczyć mógłby kolejne.
1.
W drodze na wykład André Ampére znalazł na drodze ciekawy mały kamyk i z zainteresowaniem przyglądał się jego fakturze. W pewnej chwili w nagłym przebłysku przypomniał sobie, że przecież śpieszy się na wykład. Wyciągnął zegarek i oceniwszy, że zostało mu bardzo niewiele czasu, zdecydowanie przyśpieszył kroku. Jednocześnie ostrożnie ułożył kamyk w kieszeni, a zegarek wyrzucił przez barierkę wprost do Sekwany.
2.
W czasie wykładu pewnemu naukowcowi przeprowadzającemu na tablicy żmudne obliczenia wpadł do nosa pył od kredy. Chcąc oczyścić nos wyjął z kieszeni marynarki jedwabną chusteczkę. Pomimo trudności natury fizjologicznej nie przestawał rozważać nad wzorami i liczbami na tablicy. Trzymając w jednej ręce chusteczkę, a drugiej szmatkę – wycierak do tablicy, użył ich obu. Tylko, że w zamyśleniu tablicę wytarł swoją chusteczką, a nos…
3.
Gdy jednego razu Niels Bohr wykładał na konferencji o zawiłościach budowy bomby atomowej wszyscy byli sfrustrowani. Bohr mówił jak zwykle mało zrozumiale, urywanymi zdaniami, mieszaniną duńskiego, niemieckiego i angielskiego. Prawą ręką trzymał kredę, którą pisał na tablicy a w lewej gąbkę, którą niemal natychmiast ścierał. W pewnej chwili jeden z naukowców krzyknął: “Bohr proszę oddaj gąbkę” – i dalej wzory pozostawały na tablicy.
4.
Niels Bohr był nałogowym fajczarzem. Charakterystyczne dla Bohra było to, że miał nieustanne kłopoty z “uruchomieniem” swej fajki. Kiedy bowiem zapalił już zapałkę i zbliżał do cybucha, by rozżarzyć tytoń, przychodziła mu do głowy jakaś nowa idea, którą chciał się natychmiast podzielić z rozmówcą. Zastygał więc z palącą się zapałką w ręku, aż zgasła lub zaczynała go parzyć w rękę. Brał więc nową zapałkę i zabawa zaczynała się od nowa. Świadomi tych kłopotów, współpracownicy Bohra przy każdej okazji obdarowywali go największymi pudełkami zapałek, których mu stale brakowało, bo zużywał ich tysiące.