Era komputera?

Ta sytuacja miała miejsce gdzieś koło 2005 roku:

Wchodzę do banku. Staję w kolejce do okienka i czekam.

W pewnym momencie podchodzi do nas, osób oczekujących w kolejce pracownica banku z dwoma ochroniarzami, przeprasza, otwiera drzwi obok i wchodzi do małego pomieszczenia za nimi. Jest to tylna strona bankomatu dostępnego z zewnątrz. Sprawdza stan urządzenia, wymienia papier w drukarce i zabiera się do zgrania jakiś danych na dyskietkę. Tylko, że ma problem…

Wkłada dyskietkę jedną stroną – nie wchodzi. Wkłada drugą – nie wchodzi. Jeden z ochroniarzy podpowiada jej, że “to trzeba odwrotnie”. Pracownica banku odwraca dyskietkę do góry nogami – też nie wchodzi! Zirytowana nie wie co robić dalej i gdyby nie moja pomoc stałaby tam pewnie jeszcze dobrych kilkanaście minut i kombinowała jak włożyć dyskietkę do komputera w bankomacie.

ta natomiast miała miejsce w połowie 2010 roku:

Włączam telewizor i przełączam na kanał edukacyjny retransmitujący wykłady z jednej z elitarnych, warszawskich, prywatnych szkół wyższych. Akurat leci przemówienie jakiegoś profesora – opowiada o technologiach informatycznych. Na sali siedzą studenci w różnym wieku: studenci tuż po maturze, sekretarki, pracownicy firm i urzędów… Pilnie go słuchają.

Profesor mówi o elementach komputerach: “to jest monitor, to jest klawiatura, to jest CD-ROM…”. Potem opowiada o Internecie: “to jest e-mail, to jest strona WWW, to jest spam…”. 90 minut o podstawach informatyki z poziomu szkoły podstawowej!

Wszyscy słuchają z zaciekawieniem i zainteresowaniem. Pilnie notują.

I co z tego? Ano to, że zauważam zatrważająco niski poziom wiedzy współczesnego społeczeństwa na temat komputerów i informatyki. Pomimo, że żyjemy w XXI wieku, wieku nazywanym wiekiem informatyki i informatyzacji; w każdym urzędzie i firmie są komputery; wszystkie lub większość, a na pewno coraz więcej dokumentów przetwarzanych jest elektronicznie; wchodzi wymóg korzystania z podpisu elektronicznego; każdy ma komórkę bardziej zaawansowaną niż komputery jeszcze 10 lat temu; a coraz więcej rodzin myśli o “inteligentnych, skomputeryzowanych domach”, to coraz więcej osób wie tylko jak włączyć komputer, a edytor tekstu Microsoft Word wykorzystuje w takim samym stopniu jak właściciel auta swój samochód tylko do przestawiania z jednego miejsca parkingowego na inne. Pomimo, że informatyka jest w szkołach jednym z podstawowych przedmiotów; pomimo, że każdy pracodawca wymaga “znajomości obsługi komputera”, to wiedza i umiejętności informatyczne współczesnego społeczeństwa są praktycznie żadne.

Nie wymagam, aby każdy kończący liceum wiedział na jakiej zasadzie bity i bajty zapisywanie są na pendriv’e za pomocą elektronów, jak zainstalować system operacyjny, jak skonfigurować sieć w firmie lub tym bardziej jak napisać program w C++. Ale jakiś rozsądny, nie ośmieszający (ani absolwenta liceum, ani jego nauczycieli) poziom wiedzy przydałby się. Wówczas dopiero moglibyśmy mówić o jakimś społeczeństwie informatycznym i o jakiś technologiach informatycznych w naszym społeczeństwie.

PS. Co tak właściwie oznacza wymaganie pracodawcy “znajomość obsługi komputera”? Czy chodzi tylko o umiejętność włączenia i wyłączenia komputera i umiejętność właściwego złapania myszki (widziałem niedawno przypadek, jak wcale nie stary pracownik firmy zajmującej się finansami uchwycił myszkę kabelkiem do siebie i trzymając przyciski pod wewnętrzną stroną dłoni). Pracodawca, który określa tak enigmatycznie wymagania względem nowego pracownika jest taki sam jak ordynator weryfikujący stan wiedzy nowego lekarza pytając się, czy ten wie gdzie jest lewa noga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>