Rozkłady kątowe promieniowania γ jako źródło informacji o własnościach stanów wzbudzonych jąder atomowych

„Rozkłady kątowe promieniowania γ jako źródło informacji o własnościach stanów wzbudzonych jąder atomowych” – wykład wygłoszony w dniu 22 listopada 2004 na Wydziale Fizyki UW podczas proseminarium studenckiego: Fizyka Jądrowa i Fizyka Cząstek Elementarnych

Prowadzący: Marcin Paweł Sadowski (Wydział Fizyki UW)

Do pobrania: prezentacja z wykładu (3 MiB).

Bieganie na egzaminie

W czasie jednego z egzaminów profesor egzaminował jednocześnie trzech studentów. Profesor ten znany był ze swoich najróżniejszych dziwactw, więc żadnego z egzaminowanych nie zdziwiło, że egzaminator poprosił studentów o bieganie wokół stołu. Dwóch bez zastanowienia wstało z krzeseł i rozpoczęło bieg. Profesor spojrzał się na trzeciego z zapytaniem w oczach „Dlaczego Pan nie biegnie?”

— Proszę podać kierunek i prędkość… — powiedział spokojnie siedzący student.

— No, świetnie! Zdał Pan!

Naukowiec nie może być nauczycielem

Na pewnej uczelni wyższej studenci musieli uczestniczyć w zajęciach na Pracowni Elektronicznej, na której uczyli się m.in. o układach scalonych, budowali z nich proste urządzenia, a po ich przetestowaniu mieli za zadanie napisać sprawozdanie z ćwiczeń. Sprawozdania te sprawdzali przydzieleni pracownicy uczelni.

Jeden z nich, będąc naukowcem, który codziennie operował na dużej liczbie wzorów i nie mógł się (chyba) bez nich obejść, wymyślił następujące równanie na „proste” wystawienie sprawiedliwej oceny:

cena = (p + w + o)/3 + (t + 2)/5

gdzie: p to ocena za projekt zmontowanego układu (2~5), w – ocena za wykonanie (2~5), o – ocena za jakość opisu (sprawozdania) (2~5), a t – stopień trudności wykonanego układu (1~3).

Bliźniacy

W pewnej szkole pracowało dwóch profesorów. Byli oni bliźniakami, a co za tym idzie – byli bardzo do siebie podobni. Nauczali oni różnych przedmiotów i w różnych salach na dwóch piętrach.

Pewnego razu zdarzyło się tak, że obydwaj uczyli jedną, tą samą uczennicę, która miała na koniec semestru zaliczać jeden z przedmiotów, u jednego z braci.

Przychodzi ona w umówionym wcześniej dniu i przez pomyłkę wchodzi do złej sali. Widząc znajomą twarz (i nie rozpoznając, że to jest brat bliźniak) zwraca się do profesora:

— Dzień dobry. Miałam zaliczać dzisiaj semestr.

Profesor sięgnął do akt i stwierdził:

— Ale ma Pani zaliczone. Nie musi Pani odpowiadać.

— Ale jak to? Ja się uczyłam trzy dni!

— Ma Pani zaliczone. Nie musi Pani odpowiadać — powtórzył egzaminator.

— No cóż… — odrzekła ze zdziwieniem studentka i wyszła z sali.

Idąc ku wyjściu spotkała drugiego z braci, u którego tak właściwie miała zdawać.

— Spóźniła się Pani. Kwadrans akademicki już minął. Miała przecież Pani dzisiaj zaliczać semestr.

— Ale przed chwilą się widzieliśmy i powiedział Pan Profesor, ze już zaliczyłam.

— To niemożliwe!

W tym momencie studentka niewytrzymała i wybuchła płaczem, a przez łzy zaczęła się skarżyć, że jak tak można oszukiwać ucznia, który kilka dni się uczył i chce sobie poprawić ocenę, i że dzisiaj to ona już nie jest w stanie odpowiadać.

— Widocznie spotkała się Pani z bratem. Już wszystko rozumiem!

— Ale ja nie mam brata! — odpowiedziała ze zdziwieniem uczennica.

Plaga kataklizmów

Jakiś czas temu (tak właściwie to już dość dawno) jechałem autobusem i usłyszałem pewną rozmowę dwóch starszych pań. Jedna do drugiej mówiła, że „to musi być jakaś klątwa”, że „to musi być jakaś kara za grzechy ludzi”. Chodziło jej o to, że w ostatnim czasie zdarzyło się na Ziemi sporo kataklizmów: susze, ulewy, powodzie, tsunami, śnieżyce itd., a poza tym zwiększyła się ostatnio ilość zamachów terrorystycznych, których już nawet nie chce mi się tutaj wymieniać.

No tak. Trochę się tego nazbierało. Ale to nie jest żadna klątwa czy kara. Po porostu w dzisiejszych czasach informacja przenosi się z zawrotną szybkością i jeżeli coś się wydarzy na jednym krańcu świata, to chwilę później można o tym przeczytać w gazecie lub usłyszeć w telewizji na drugim krańcu świata. Internet, telefonia komórkowa, satelity… Kiedyś, kiedy nie było tych wynalazków telegram, depesza lub list z takimi wiadomościami mogły iść kilka dni lub tygodni, a jak wreszcie doszły, to mogły być już nie aktualne, więc nikt ich nie rozpowszechniał.

Z drugiej strony mamy dzisiaj tyle stacji telewizyjnych i radiowych, gazet i czasopism, że muszą one za wszelką cenę walczyć o klienta: widza, słuchacza, czy czytelnika. Rozdmuchują one niejednokrotnie różne sprawy, plotkują, prześcigają się w publikowaniu szokujących zdjęć. Każdy chce o danej sytuacji powiedzieć i przekazać jak najciekawsze informacje, i jeżeli siedzi się cały dzień przed telewizorem, to trudno nie słyszeć tego samego o zdarzeniu kilka lub kilkanaście razy: w Teleexpresie, Wiadomościach, Panoramie, serwisach na tvn24, CNN, BBC Word, Euro News itd.

No i wreszcie jest jeszcze jedna rzecz: w czasach poprzedniego ustroju z orłem bez korony istniało coś takiego, jak cenzura. Jeżeli jakaś wiadomość była niezgodna z głoszonymi przez partię słowami, to po prostu nie była emitowana. Podobnie rzecz się miała z informacjami, które mogły spowodować zamieszki, rozruchy lub chociażby zniechęcić ludzi do pracy. W gazetach, radiu i telewizji były tylko „odpowiednie wiadomości”.

Uczony i pchła

Pewien uczony wytresował pchłę, tak aby skakała za każdym razem, gdy on uderza w dzwonek.

Pewnego dnia, przy użyciu mikroskopu znieczulił jedną z jej nóg i zadzwonił dzwoneczkiem – pchła podskoczyła. Uczony znieczulił pchle następną nogę i zadzwonił – pchła ciągle skakała. Uczony znieczulał kolejne jej nogi, za każdym razem uderzając w dzwonek i notując, że pchła wciąż skacze. W końcu pchle pozostała tylko jedna noga. Gdy uczony znieczulił ostatnią nogę i zadzwonił, ze zdziwieniem stwierdził, że pchła już nie skacze. Następnie uczony sformułował poważny wniosek oparty na niepodważalnych danych naukowych: Pchły słyszą nogami!

Dlaczego suwak logarytmiczny i kartka papieru są lepsze od komputerowej stacji roboczej?

Oto kilkanaście powodów dlaczego suwak logarytmiczny i kartka papieru są lepsze od komputerowej stacji roboczej?

  • Suwak logarytmiczny nie wyłącza się nagle kiedy robi się gorący.
  • Setki osób używając suwaka logarytmicznego i kartki nie lamentuje i nie krzyczy w przypadku ich awarii.
  • Suwak logarytmiczny nie dymi w przypadku awarii zasilania.
  • Suwak logarytmiczny nie przejmuje się gdy Ty palisz lub kiedy masz czkawkę.
  • Możesz rozlać kawę na suwak logarytmiczny; możesz nadal używać suwaka logarytmicznego nawet gdy jest on całkowicie zanurzony w kawie.
  • Zawsze dostaniesz nieprzyjemne komunikaty systemu podczas bezcelowego wypełniania całej kartki papieru obrazkami.
  • Suwak logarytmiczny i kartka papieru pasują do aktówki pozostawiając jeszcze miejsce na drugie śniadanie.
  • Właściwe używanie suwaka logarytmicznego umożliwia wykonywanie kilku, równoległych operacji. (No dobra… potrzebujesz guru aby tego dokonać)
  • Nie masz zagraconej poczty ofertami tanich aktualizacji oprogramowania, które powodują błędy podczas odbierania nowych listów.
  • Suwak logarytmiczny nie potrzebuje planowych przeglądów sprzętu.
  • Kartka papieru nadaje się równie dobrze do tekstu jak i do grafiki i może być w prosty sposób zastosowana do napisów czarno-białych jak również i kolorowych.
  • Suwak logarytmiczny został zaprojektowany zgodnie ze zestandaryzowaną, otwartą architekturą.
  • Możesz użyć suwaka logarytmicznego do strzelania papierowymi kulkami w wyjątkowo nie lubianą osobę, siedzącą przed Tobą.
  • Suwak logarytmiczny jest odporny na wirusy, robaki i inne akty sabotażu ze strony wrogich młodziaków.
  • Dodatkowo kartka papieru może zostać w prosty sposób zintegrowana z większym systemem (segregatorem) bez potrzeby rekonfigurowania wszystkiego.
  • Nikt nie będzie robił Ci wyrzutów sumienia kiedy przedstawisz im mniejszą, szybszą i tańszą wersję suwaka logarytmicznego.

Zaradny

Któregoś razu, pewien profesor matematyki miał przeprowadzić wykład w dużej auli. Niestety tego samego dnia nastąpiła awaria w sieci elektrycznej i nie działało oświetlenie sali. Pierwszą jego propozycją było prowadzenie zajęć bez wykorzystania tablicy – miał on tylko mówić, a studenci notować. Jednakże spotkało się to z ogólnym niezadowoleniem. W takiej sytuacji wykładowca postanowił pisać, ale dużymi i wyraźnymi literami. I tak odbyłby się cały wykład, gdyby nie to, że jeden z pracowników obsługi dostarczył do auli przedłużacz z prądem (tak a propos zasilany z kontaktu na korytarzu w drugiej części budynku). Profesor chwilę się zastanowił, wyciągnął rzutnik do foliogramów, podłączył do kabla, włączył, a strumień światła skierował na tablicę. Co prawda studenci i tak mieli trochę ciemno i na tablicy dominował cień nauczyciela, ale wykład odbyć się musiał.