Arszenik

Żyła kiedyś kobieta, która urodziła chłopczyka i nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że kilka tygodni po porodzie dziecko ciężko zachorowało i dość szybko zmarło. Wyznaczony przez sąd lekarz, po długich badaniach ciała, stwierdził że synek został otruty arszenikiem. Bardzo trudno jest wykryć resztki arszeniku w cele denata, a często jest to niemożliwe. Sprytna kobieta – myślała, że jak użyje arszeniku to nikt się nie dowie, że to ona zamordowała swoje dziecko.

Sąd skazał kobietę na kilkanaście lat więzienia. Ta przebywając w więzieniu, niewiadomo w jaki sposób – ale to nie jest tutaj najważniejsze, zaszła ponownie w ciążę. Narodzone dziecko – znowu chłopiec – na początku rozwijało się poprawnie. Jednakże po jakimś czasie, podobnie to pierwszego dziecka, ciężko zachorowało i zmarło. Ciało zostało przebadane przez poprzedni zespół lekarzy – i tak jak wcześniej stwierdzono otrucie arszenikiem.

Kobieta nie mogła być, chyba na tyle głupia aby w więzieniu mordować swoje dziecko? Wiedziała, że za coś takiego może dostać kilka kolejnych lat do odsiadki. Dlatego obydwa ciała zostały przedstawione nowemu zespołowi lekarzy.

Po dogłębnym przebadaniu stwierdzili oni, że śmierć nie była spowodowana otruciem. Obydwaj chłopcy posiadali przekłamanie genetyczne, a o jakimkolwiek arszeniku nie było mowy. Kobietę oczyszczono z zarzutów i wypuszczono z więzienia.

Kiedyś i teraz

Tym razem konfrontacja przeszłości z teraźniejszością. Wyobraźmy sobie taką sytuację: W dużym mieście budowana jest ulica (nazwijmy ją „Zamoyskiego”), która ma połączyć dwie dzielnice. Ma to być bardzo ważna ulica, dzięki której miasto będzie mogło się rozwijać. W dniu dzisiejszym następuje oddanie, z półrocznym opóźnieniem, do ruchu pierwszej połowy tej ulicy i to w dodatku jeszcze niedokończonej. Na przykład brakuje pasów, chodniki wymagają dokończenia, a sygnalizacja świetlna zsynchronizowania.Zastanówmy się jak tę sytuację zrelacjonują dziennikarze dzisiaj, a jak by to zrobili w PRL-u?

Relacja z czasów PRL-u:

Szanowni Państwo. W dniu dzisiejszym oddany do użytku został kolejny odcinek ulicy Zamoyskiego. Jest to bardzo ważna ulica łącząca dwie, prężnie rozwijające się dzielnice naszego miasta. Oddanie tego odcinka możliwe było dzięki ciężkiej pracy robotników: inżynierów, betoniarzy, mierniczych i innych. W otwarciu brali udział przedstawiciele najwyższych organów władzy wojewódzkiej. Przypadkowo zapytany na miejscu przechodzień był bardzo zadowolony z faktu otworzenia tej ulicy, ponieważ umożliwi mu ona szybsze dotarcie do pracy. Oby tak dalej i oby więcej tak dobrze budowanych dróg w naszym kraju.

Relacja współczesna:

W dniu dzisiejszym, z ponad półrocznym opóźnieniem, oddany został do użytku kolejny odcinek ulicy Zamoyskiego. Opóźnienie wynikło z błędów, jakie pojawiły się w planach oraz z problemów finansowych. Co prawda ulicą można już przejechać, ale prowadzi ona jak na razie do nikąd, ponieważ oddany odcinek jest zaledwie połową całej ulicy. Termin oddana całości nie jest obecnie bliżej znany. Nie polecamy korzystania z tej ulicy, ponieważ źle zsynchronizowana sygnalizacja świetlna powoduje tutaj ogromne korki, a brak namalowanych pasów i przejść dla pieszych może poskutkować wypadkiem. Tak w ogóle to całość jest źle zbudowana i jest bardzo prawdopodobne, że niedługo zacznie pękać asfalt, a w chodnikach zrobią się nierówności, w których w czasie deszczu będzie zbierała się woda.