Zdarzyło się jednego razu tak, że pewna studentka podchodziła do egzaminu ustnego nie po raz pierwszy. Niestety i tym razem nie udzieliła wystarczającej odpowiedzi aby otrzymać pozytywną ocenę. Egzaminator – jej wykładowca – postanowił dać jej jeszcze jedną szansę. Tym razem jednak nasza studentka nie uczyła się z własnego zeszytu, lecz z notatek swojego nauczyciela.
Zadowolona, że już wszystko pamięta i zna odpowiedzi na każdy problem, przyszła na egzamin. Wykładowca zadał jej pytanie, a ta szybko wyrecytowała odpowiedź jaką przeczytała w jego notatkach.
— Co za bzdury Pani opowiada?! Przecież to co Pani przed chwilą powiedziała jest totalną głupotą?! — wykrzyknął nauczyciel.
— Ależ ja się nauczyłam dokładanie z Pana notatek. Dokładnie tak jest tam napisane.
— Gdzie? W moich notatkach?
— No, tak.
— Niech Pani pokaże.
— O… tutaj — wskazała na pewne twierdzenie — Przecież jest nawet w ramce.
— Co? W ramce? — roześmiał się wykładowca — Przecież to jest źle; ono jest przekreślone a nie podkreślone.