Notatki wykładowcy

Zdarzyło się jednego razu tak, że pewna studentka podchodziła do egzaminu ustnego nie po raz pierwszy. Niestety i tym razem nie udzieliła wystarczającej odpowiedzi aby otrzymać pozytywną ocenę. Egzaminator – jej wykładowca – postanowił dać jej jeszcze jedną szansę. Tym razem jednak nasza studentka nie uczyła się z własnego zeszytu, lecz z notatek swojego nauczyciela.

Zadowolona, że już wszystko pamięta i zna odpowiedzi na każdy problem, przyszła na egzamin. Wykładowca zadał jej pytanie, a ta szybko wyrecytowała odpowiedź jaką przeczytała w jego notatkach.

— Co za bzdury Pani opowiada?! Przecież to co Pani przed chwilą powiedziała jest totalną głupotą?! — wykrzyknął nauczyciel.

— Ależ ja się nauczyłam dokładanie z Pana notatek. Dokładnie tak jest tam napisane.

— Gdzie? W moich notatkach?

— No, tak.

— Niech Pani pokaże.

— O… tutaj — wskazała na pewne twierdzenie — Przecież jest nawet w ramce.

— Co? W ramce? — roześmiał się wykładowca — Przecież to jest źle; ono jest przekreślone a nie podkreślone.

Funkcja ciągła

Na jednej z wyższych uczelni pracował pewien wykładowca – matematyk. Swego czasu miał on okazję przeprowadzać egzamin ustny dla studentów pierwszego roku. Jedno z pytań dotyczyło ciągłości funkcji, na które egzaminowani musieli udzielić bardzo wyczerpującej odpowiedzi z uwzględnieniem kilku możliwych przypadków. Jakoś się tak zdarzyło, że większość studentów tejże – precyzyjnej – odpowiedzi nie udzieliło. Wykładowca aż tak się zdenerwował, że wielu z nich egzaminu nie zaliczył: „zaprosił” na poprawkę lub nawet oblał. Jednakże wśród tych szczęśliwców, którym udało się „przedostać” na kolejny semestr, rozeszła się plotka, że w celu rozpoznania samochodu wspomnianego matematyka, należy szukać auta ze, znajdującą się na jego drzwiach, długą rysą wykonaną gwoździem i podpisaną „funkcja ciągła”.